Translate

sobota, 1 grudnia 2012

Fur is not dead

Dzisiaj zapanują tu zdjęcia tak szare jak to co za oknem. Można by powiedzieć, że przez moje ubranie zlewam się z otoczeniem, a wręcz utożsamiam z nim... Ale tak nie jest! Mimo, iż nie jestem tak kolorowa i piękna jak Macademian Girl zauważyłam, że w moim środowisku (głównie szkolnym) oraz na tle nowohuckich, nieprzystosowanych do czegokolwiek co nie jest czarne lub nie ma kaptura, wyglądam dosyć niespotykanie (taaak tu powinien pojawić się śmiech). Z jednej strony może to irytować, gdy obce osoby mruczą pod nosem niemiłe komentarze na temat mojego wyglądu, jednak ja staram się odbierać to w inny sposób. Cieszę się, że jestem zauważona. Przynajmniej na ulicy coś się dzieje! O Boże... ten tekst jest raczej mało adekwatny do zdjęć, które zaraz zobaczysz, bo pewnie oczekujesz teraz, że pokażę się w jakiejś jaskrawej sukience, kolorowym kapeluszu na głowie i nie wiadomo w czym jeszcze, a tu... zwykła szarobura stylizacja.










Wystarczyło przeciąć kilka nitek i z futerka kupionego w zeszłym roku na wyprzedaży w Zarze można już chodzić... a wyglądało tak: 


FUTERKO - KAMIZELKA (fur - vest) - ZARA
KURTKA (jacket) - ZARA
BUTY (shoes) - DeeZee.pl
BRANSOLETKA NA ŚRÓDRĘCZE (metacarpus bracelet) - VINTAGESHOP



Magda ; )